Parran szedł ulicą pełną czerwonego piachu,
starając się zasłonić twarz od pyłu krążącego wokół. Podnosił i stawiał ciężkie
buciory, krok za krokiem. Było ciemno, choć słońce górowało nad miastem; chłód dawało się odczuć aż nazbyt wyraźnie, mimo że lato było w pełni. Czerwień piachu i czerń cegieł wszędzie wokół współgrały ze sobą
wspaniale, jak mówili przyjezdni. Ale piękna nie było wiele wśród murów
Drithenii. Wszystko bowiem przesłaniał strach.
Drithenia była miejscem podobnym do innych pustynnych miast pod względem swego wyglądu zewnętrznego. Zamek wybudowany na niezbyt wysokim, łagodnie opadającym wzniesieniu, otoczony niezwykle okazałymi budynkami, wyschniętą od niedawna fosą oraz podgrodziem wyglądającym na pozór beztrosko i całkiem bezpiecznie. O świcie i tuż przed
zachodem słońca miasto było całkiem normalne, dorośli pracowali, starając się za wszelką cenę uniknąć gorąca, dzieci bawiły
się, wciąż uciekając zmęczonym rodzicom. Około południa zrywał się jednak niezwykle silny wiatr, unoszący kurz i drobny
piach, każący mu wirować wściekle wokół całego miasta. Po trzech lub czterech
godzinach wszystko się uspokajało i miasto wyglądało na powrót
spokojnie. Sprzątano naniesiony pył i wracano do codziennej pracy.
W czasie wichury nazywanej settarą nikt nie
wychodził na zewnątrz. Zwykło się tu mówić, że w stojącym powietrzu kryją się
neesthy - demony piachu, a gdy tylko zaczyna się ono poruszać, te
pojawiają się na ulicach, skryte w czerwonych obłokach kurzu. Zazwyczaj gdy ktoś wychodził w tym czasie na zewnątrz, już nie wracał. Po ustąpieniu wiatru znajdowano jedynie zwłoki, ale ciał
desperatów, którzy chcieli zapolować na demony, nie widywano już nigdy – tych
nieszczęśników nazywano straceńcami, a ich imiona wypisywano na ścianie starej świątyni poświęconej bogini śmierci,
będącej w obrębie zewnętrznego miasta.
Dzwony zabiły raz, drugi i trzeci na godzinę piętnastą, a wiatr pozwolił dźwiękom roznieść się po okolicy, tłumiąc go
swoimi jękami. Mówiło się ostatnimi czasy o tym, że demony wzmogły swoją
niszczącą działalność. Parran, w przeciwieństwie do większości, nie sądził,
żeby była to wina nowego, niewierzącego władcy Drithenii. Nie uważał również, że demony w ogóle istniały.
Gdyby tylko spotkał kiedykolwiek króla Aderana
III, z pewnością ich poglądy byłyby bardzo zbieżne. Parran jednak nie tyle
wątpił w możliwość takiego spotkania, co był pewien, że nigdy ono nie nastąpi.
I dobrze, przeszło mu przez myśl, gdy wypluwał drobny piach zbierający się w ustach podczas settary.
I dobrze, przeszło mu przez myśl, gdy wypluwał drobny piach zbierający się w ustach podczas settary.
⚜ NASTĘPNY ROZDZIAŁ ⚜
Jeśli masz ochotę napisać coś o tym prologu, zrób to, proszę. Nawet teraz, po dwóch latach, wciąż do niego zaglądam i staram się, by stawał się coraz lepszy. A jeśli nie masz w tej chwili ochoty czytać dalej - polub mnie lub zaobserwuj. Informacje, które od czasu do czasu wysyłam z pewnością przypomną ci, że tu byłeś.
Jeśli masz ochotę napisać coś o tym prologu, zrób to, proszę. Nawet teraz, po dwóch latach, wciąż do niego zaglądam i staram się, by stawał się coraz lepszy. A jeśli nie masz w tej chwili ochoty czytać dalej - polub mnie lub zaobserwuj. Informacje, które od czasu do czasu wysyłam z pewnością przypomną ci, że tu byłeś.
Fejsbuki nie gryzo.
Jestem, jak obiecałem.
OdpowiedzUsuńCałkiem zgrabnie napisane, z pewnością będę tu zaglądał w przyszłości.
Ciekaw jestem, który z autorów najbardziej Cię inspiruje.
Pozdrawiam
W tej chwili chyba nikt specjalnie nie ma wpływu na to, co tworzę. Jeśli mam być szczera, zawsze bardziej inspirowały mnie gry niż książki i to chyba z nich czerpię większość pomysłów.
UsuńNie zmienia to faktu, że spodobała mi się twoja opowieść: liczę na ciąg dalszy. Nie rób tego, co robią inni i nie zostawiaj bloga po pierwszym rozdziale.
Ciąga dalszy, zapewniam Cię, prędzej, czy później nastąpi. Druga część będzie już trochę krótsza :)
UsuńPomysł jest ciekawy, trudno mi jednak powiedzieć coś więcej na tym etapie. Trochę kojarzy mi się z "Morrowindem", i przysięgam, że stwierdziłam zanim przeczytałam twój komentarz wyżej XD Ale może to przez moją miłość do tej gry.
OdpowiedzUsuńPewien niepokój budzi we mnie ten brak planu i liczenie na wkład czytelników. Minimalny plan wydarzeń wydaje mi się niezbędny, inaczej fabuła łatwo rozejdzie się w szwach. Mam też wrażenie, że powinnaś dać czytelnikom więcej czasu na zapoznanie się ze światem i bohaterami, nie dość, że przybędzie ci chętnych, to łatwiej będzie im wpaść na coś odpowiedniego.
To takie tylko sugestie, chętnie będę tutaj wracać, ciekawa jestem, jak będzie dalej. A teraz lecę czytać twoje opowiadanie konkursowe ^^
Pozdrawiam
Arebell (Tales of Many Lives)
Sama nad tym wkładem myślałam i muszę przyznać ci rację. Dziś już nie mam siły, ale jutro chyba się wezmę i pozmieniam te opisy. Dzięki.
UsuńA co do Morrowinda, to może mi się źle wydaje, ale czerwony piach, to chyba bardziej Daggerfall? Ach, nie ważne ;D. Widzę, że się dogadamy. Cały TES uważam za mistrzostwo i nic mojego zdania nie zmieni.
Co do opowiadania, zarys fabuły oczywiście mam, ale chciałabym, by czytelnik nie był jedynie czytelnikiem. Znudziło mi się takie pisanie.
Dzięki za zainteresowanie.
Zaciekawiłaś i to bardzo. Czekam na pierwszy rozdział z niecierpliwością, mam nadzieję że powiadomisz mnie o nim ? :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za szczery komentarz, obiecuję że wezmę się do roboty !
Pozdrawiam i życzę weny.
Mizuki.
Hej, jestem Gal Anonim
OdpowiedzUsuńTwój pomysł jest świetny. Ciekawe są te zaginięcia. A co by było gdyby te osoby nagle powróciły tyle że... opętane, zmienione? Sorka, to taka moja chora psycha.
P.S. Błagam, wyłącz weryfikację obrazkową. Angielski to moja słaba strona.
Z poważaniem
Gal Anonim
Haha.! Weryfikacja na specjalne życzenie już wyłączona ;).
UsuńA co do opętań... O takie pomysły właśnie mi chodzi! - o taki wkład czytelnika, może nawet bardziej szczegółowy.
Muszę to przemyśleć, dzięki za pomysł: już nawet mam koncepcję, jakby można było to rozegrać.
Tu znowu ja, Gal Anonim
UsuńDzięki ci wielkie! Nawet nie wiesz jakie to dla mnie uproszczenie. Zwłaszcza te liczby które trzeba było tam wpisać. Potrzebny był mi tłumacz, a to mogło coś przekręcić i co by było?! Ciekawi mnie twój pomysł. Wcześniej był jakiś inny pomysł ale to było dno. Nie mogę się doczekać co się dalej wydarzy. Poinformujesz mnie o następnym rozdziale? Proszę.
Z poważaniem
Gal Anonim
Oczywiście, znalazłam twojego bloga, już cię na listę zapisuję. Rozdział już niedługo.
UsuńI tu znowu ja.
UsuńSuper, dzięki. Nie mogę się doczekać. Ciekawe ile trwa niedługo...
Z poważaniem
Gal Anonim
Hej! Kurczę, zainteresowałaś mnie informacją na górze, ponieważ wydała mi się zgoła abstrakcyjna w moim rozumowaniu. Zwykle, gdy piszę, moim celem jest przede wszystkim zagmatwać tak, by czytelnik nic nie zrozumiał, a potem z marnym zapewne efektem usiłować odsłaniać powolutku kolejne rąbki tajemnicy, wywołując u czytelnika mamroty w stylu "No jasne! Och, no tak!". ...a przynajmniej tak będę może robiła za trzydzieści lat, na razie próbuję, well.
OdpowiedzUsuńTak czy inaczej kompletnym przeciwieństwem mojego podejścia jest, zdaje się, to, co masz tutaj. Czytelnicy dyktujący powieść autorowi? Z jednej strony brzmi jak niezły fun. Z drugiej - nie potrafiłabym być z czegoś takiego, zdaje mi się, dumna. Jestem w sumie ciekawa, czy to wypali i czytelnicy będą chętni do współpracy, dlatego z pewnością jeszcze nieraz wejdę. Intryguje mnie także, czy Ty nagle nie stwierdzisz, że przywiązałaś się do swojej historii za bardzo, by dzielić ją z innymi w taki sposób.
Na razie jestem po lekturze prologu, prologu na sześć akapitów. Pierwszy z nich zdał mi się zbyt chaotyczny, jakby kolejne zdania opisu nieco nie trzymały się siebie wzajemnie, rozszczepiały. W pewien sposób chyba czegoś mi w nim zabrakło; może ogólnie jest za krótki? Drugi i trzeci to opis uniwersum, co raczej nie brzmi jak prolog i nieszczególnie mi się w tym zagraniu podoba. Wygląda tak, jakbyś się pospieszyła, zamiast odczekać trochę i powolutku odsłonić de facto sekret prologu za no, powiedzmy, dwa rozdziały. Trzy ostatnie akapity natomiast są dobre; powiedziałabym, że za krótkie, ale w sumie długością komponują się z pozostałymi. Bardziej też wywołują zaciekawienie, spełniając więc zadanie prologu.
Ogólnie Twój styl jest dobry, ale chyba będę go musiała zobaczyć w jakimś dłuższym tekście - czyli pod następnym rozdziałem, mam nadzieję bardziej rozbudowanym, wypowiem się trochę dłużej.
Ale nadal uważam, że pospieszyłaś się z opisem, nawet jeśli tylko wstępnym, uniwersum. Acz może to się wyjaśni w następnych rozdziałach, who knows.
Pozdrawiam serdecznie. <3
[http://skraj-wymiaru.blogspot.com]
Wiele razy pisałam zagmatwane opowieści, które można było odkrywać kawałek po kawałku, ale - sama nie wiem, jak to ująć - ciężko mi się nad tym myśli. Satysfakcja jest nieporównywalna, kiedy tworzy się coś od początku do końca samemu, ale, no właśnie, pisząc początek, trzeba już wiedzieć, co będzie na końcu.
UsuńJak pisałam, chciałabym nieco od tego odpocząć, ująć samej sobie wspomnianej dumy, a dodać innym odrobiny zabawy.
Wiele razy spotkałam się z osobami, które pisać nie umiały, a pomysły miały wprost genialne. I są jeszcze takie, które mają jakiś pomysł niepasujący do ich uniwersum i może chciałyby się tym podzielić.
To, co mi pozostaje, to modlić się, żeby mój styl im się spodobał i chciały dalej czytać to, co razem uda nam się stworzyć.
Dziękuję za twoje zainteresowanie i za rady, bo o to przecież chodzi, żeby nawzajem sobie błędy i niejasności wytykać. Jeśli takowe będą, proszę się czepiać: dążymy przecież do doskonałości.
Pozdrawiam.
Za dobrze wykonaną robotę nominuję cię do Libstear Award! Gratuluję nominacji i talentu:)
OdpowiedzUsuńhttp://orbis-my-first-work.blogspot.com/p/libstear-award.html
Nastała dzień, wyspałam się i weszłam tutaj, gdy tylko przypomniałam sobie, że miałam to zrobić.
OdpowiedzUsuńJak wcześniej napisałem, koncepcja opowiadania bardzo mi się podoba i chętnie dorzuciłabym coś od siebie, jednak po niezbyt długim prologu, wciąż czuję się trochę zbyt niepewnie, dlatego nie chcę się wymądrzać. Myślę, że za rozdział czy dwa będę mogła podsunąć Ci kilka w miarę sensownych pomysłów. Jednak kreatywność rządzi się swoimi prawami, dlatego na wszelki wypadek nie obiecuję nic z góry.
Jeśli zaś chodzi o sam tekst... no cóż. Początek wydał mi się ot, taki sobie, nie zły, ale i nie rewelacyjny. Lecz każdy kolejny akapit był lepszy od poprzedniego. Ostatnie zdanie jest po prostu cudne, ma w sobie niewytłumaczalny czar.
Wiem, jak trudno pisze się zaczyna. Ma być zgrabnie, lekko, błyskotliwie, tajemniczo, przyciągać uwagę, zaciekawiać i tak dalej i tak dalej... Ciężka sprawa. Twój prolog z grubsza spełnia te warunki, co czyni go tekstem niczego sobie.
A teraz z innej beczki. Strzelałaś niezbyt celnie, bo z grami mam tyle wspólnego co piernik z wiatrakiem. No wiesz, bawię się na dworze. Wolę hasać po lasach, niż po wirtualnym świecie, ale mniejsza o to. Jednak myślę, że obie darzymy miłością fantasy, opowieści dziwkach, zabójcach i alkoholu :) Po za tym kawka miast kakaa i... Tyr. Może nie mój ulubiony zespół, ale jeden z tych, które włączam na full ku zgrozie sąsiadów, gdy jestem sama w domu. Zauważyłam jeszcze coś... sama nie wiem, coś nieuchwytnego, co kryje się pomiędzy wierszami.
No i znowu wyszedł mi esej, miałaś co czytać jak poprzednio, a i tak zapomniałam pewnie o kilka rzeczach, które chciałam jeszcze dodać.
Niech Cię Wielki Wen obdarzy łaskami, napij się piwa, albo jak Szekspir wąchaj gnijące jabłka czy coś w tym rodzaju. Wiesz, rozbudź kreatywność. Tylko nie ćpaj, bo dziwne rzeczy się wtedy tworzy :)
Oj, nie mogę się już doczekać porządnego, długiego rozdziału.
Pozdrawiam!
Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek spotkam kogoś, kto wie, co to Tyr. Trzeba powiedzieć, że farerski to jeden z tych języków, których chciałoby się nauczyć, tylko nie bardzo jest po co.
UsuńWielki Wen chyba o mnie zapomniał, bo myślę, myślę i nic wymyślić nie mogę. Ale idąc za zasadą, że jak nie ma ani odbierających życie, ani grzesznych pań, ani mocnych trunków, to nie ma nic, chyba zaraz coś sensownego stworzę. Źle się czyta takie grzeczne smęty, dlatego idę coś zmienić w tym rozdziale. A jak nie, to następny, mam nadzieję, sprosta oczekiwaniom moim i waszym.
A alkoholu nie piję. Od wczoraj.
Farerski? Ja mam podobnie z islandzkim. Obydwoma gada najwyżej garstka ludzi w skali świata, ale za to brzmią nieziemsko, prawda? :)
UsuńZ kolei ciągnąc temat muzyki słyszałaś może o Skálmöldzie?
UsuńCoś mi się o oczy (a jakże inaczej przed szklanym ekranem.?) obiło. Nie słuchałam jednak, ale z chęcią to zrobię przy chwili wolnego czasu.
UsuńJeśli chodzi o języki to oprócz tych kompletnie niepotrzebnych, kocham te zupełnie wymarłe. Szkoda mi trochę, że po pięciu latach kończę przygodę z łaciną i starogreką. I mam nadzieję, że studia nie będą zajmować mi tyle czasu, żebym nie mogła wrócić do mojej największej miłości: staroangielskiego. To jest poezja w najczystszej postaci! I niech mi ktoś powie, że ten język źle brzmi.!
Wystarczy się wsłuchać, by zatonąć w dawnych opowieściach - nawet gdy nie rozumiemy nic, wiemy, co historia chce nam powiedzieć.
Aż przykro, że powstał z tego nowoangielski bez żadnych zasad, nawet wymowy. Dobra, nie ruszam tego tematu. Język jak język.
Od razu powiem, że pomysł wprowadzenia czytelnika w proces twórczy naprawdę mi zaimponował - to może być ciekawy eksperyment. Oczywiście przyłączam się do niego! Zwłaszcza, że masz ładny styl pisania, czyta się bardzo przyjemnie. Czekam na dalsze rozdziały! Weny Tobie (i z czasem czytelnikom) życzę!
OdpowiedzUsuńDziękuję za pozostawienie opinii na moim blogu. To bardzo wiele dla mnie znaczy.
OdpowiedzUsuńJestem tu po raz pierwszy. Niestety, nie mam teraz na czytanie tego opowiadania, ale jak tylko znajdę chwilkę czasu to wpadnę tu jeszcze nie raz. ;)
W międzyczasie zapraszam do siebie. http://lifeisfullofsurprises.blogujaca.pl/
Pozdrawiam,
@Ewela.
Witaj.
OdpowiedzUsuńPrzyciągnęło mnie Twoje pisanie jak magnes! Cieszę się, że trafiłam na Twoją stronę i mam nadzieję, że kiedy wejdę tu po raz kolejny zamieścisz następną część opowiadania. Ach czekam z niecierpliwością na buntownicze, pełne rozpusty i chlejostwa akcje. Może być bardzo ciekawie i życzę weny!
Nie zawiedź mnie. Chcę widzieć kolejny wpis jak wejdę następnym razem! :D
Pozdrawiam, Nadia + zapraszam do mnie. (Na razie grzecznie, ale znacznie później będzie baardzo niegrzecznie) :)
http://smoczasiostra.blog.pl
Na początku, chciałabym ci za komentarz zostawiony na blogu. Zapewne nie odczytałabym go prędko, gdyby nie powiadomienie na mailu.
OdpowiedzUsuńTwoje słowa zmusiły mnie do refleksji, czemu nie dokończyłam tego co zaczęłam. Dzięki tobie poznałam również odpowiedź: gdzieś po drodze straciłam tę ideę, pomysł, który kazał mi stworzyć bloga. Jesteś w sumie też powodem, dla którego zechciałam ponownie przemyśleć fabułę i tworzyć dalej tę historię, za co ci serdecznie dziękuję, bo mam niezwykły sentyment do TES, szczególnie właśnie do części IV.
A teraz przejdę do części, która jak mi się wydaje, bardziej cię zainteresuje.
Przeczytałam prolog. Nie był za długi, lecz, moim skromnym, bądź nie, zdaniem, o odpowiedniej długości. Nie lubię prologów, które zawierają w sobie znaczną część fabuły lub są tak krótkie, że nie ma wręcz czego czytać. Tutaj podobało mi się to, że opisałaś głównie miejsce i tajemnicze zdarzenia, które tam się dzieją, bo to głównie przyciągnęło moją uwagę. Od razu poczułam chęć dowiedzenia się czegoś więcej o tym co dokładnie dzieje się podczas tej zawieruchy, co dalej. Z miłą chęcią dodam cię do linków, bo naprawdę pragnę się dowiedzieć co dalej.
A teraz pozwól, że i ja zamieszczę link do siebie: My own Oblivion
Nie wiedziałam, że do takich refleksji doprowadzi mój komentarz.! Kiedy weszłam do Glenny, ciekawa zepsucia młodzieży i - tutaj autentyk - chciałam sprawdzić, ile jest opowiadań o 1D, o Justinie i o całej reszcie tych półzdolnych ludzi, rzuciła mi się w oczy podkategoria 'gry'.
UsuńGry?! Nie wierzę, muszę! Znalazłam tam blog Writerki - na temat AC, który serdecznie polecam, bo dobrze się zapowiada, i twoje opowiadanie.
Przeczytałam całość jednym tchem... i dopiero później zobaczyłam, jak dawno notki nie było. Wtedy zrobiło mi się przykro, że o jakichś gwiazdkach blogów jest tak mnóstwo, a o grach - parę i większość zostawiona.
Jedyną częścią TES, w jaką nie zdarzyło mi się grać, był Daggerfall; może jeszcze kiedyś. Ale kiedy grałam naraz w Arenę i Skyrima, porwało mnie to, że każda z części zawiera w sobie ten nietypowy humor i każda zaczyna się od tego samego: od ucieczki z więzienia. Twoje opowiadanie (ucieczka pierwsza klasa!) przypomniało mi o moim wielkim sentymencie do tej gry. Bardzo chciałabym zobaczyć dalszą część.
Seria wspaniała, gotowy świat do opowiadania, nic tylko tworzyć. Szkoda byłoby zmarnować to, co zaczęłaś.
(A jeśli chodzi o samą grę, mam nadzieję, że nadchodzące TESO nie zepsuje jej dobrego imienia.)
To znowu ja! I zgodnie z obietnicą powiadamiam o nowym rozdziale.
OdpowiedzUsuńhttp://ac-fratellazna.blogspot.com/
Na wstępie chciałam ci bardzo podziękować za komentarz na moim blogu. Byłam szczerze zaskoczona, że ktoś to w ogóle przeczytał, a tym bardziej ucieszyła mnie Twoja pochlebna opinia. Zapewne sama dobrze wiesz jak takie wypowiedzi wpływają na wenę - aż chce się pisać! Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że nie czytam wielu blogów i nawet za Czerwony Piach miałam się nie zabierać, ot tak, dla zasady. Jednak ponieważ znalazłam tylko prolog postanowiłam się jednak zgłębić w fabułę i, muszę przyznać, że nie żałuję. Co mnie najbardziej ucieszyło? Sam początek! "Parran szedł"... czyli jest facetem! Mam słabość do głównych bohaterów, którzy są mężczyznami. A główne bohaterki mnie bardzo często irytują. Zaciekawiłaś mnie - od samego początku coś się dzieje. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, nie mogę się doczekać, aż poznam postacie trochę bliżej. Dodaję do linków na swoim blogu.
Życzę czasu na wyładowywanie swojej twórczości, bo z tym czasem kulawo.
Pozdrawiam!
Witaj! Wpadłam zobaczyć, cóż to za blog narobił takiego zamieszania w top liście. :)
OdpowiedzUsuńOchh, takie opowiadania, w których czytelnik ma możliwość zadecydowania o czymś. ;)
Początek jest przyjemny, podoba mi się, ale mam nadzieję, że rozdziały będą dłuuugie. :3
Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
Carmen.
W sumie po tym dość krótkim prologu czuję pewien niedosyt, ale po przeczytaniu wszystkiego, co na tym blogu się znajdowało, mam nadzieję, że jeszcze nie raz mnie mile zaskoczysz. Zwłaszcza, że jestem ciekawa Twojej książki, która samotnie i niesprawiedliwie leży pewnie gdzieś w szufladzie, albo kisi się na którymś z dysków :P Sama piszę od lat, więc wiem, co masz na myśli, bo większość moich "dzieł" spoczywa w kartonach (kiedy jeszcze pisałam w zeszytach xD) albo na dysku. Niestety połowę dorobku straciłam po spaleniu się elektroniki w notebooku, nad czym nadal ubolewam, ale z jeszcze większym zapałem piszę kolejne opowiadania. :) I mam nadzieję, że Tobie także nigdy nie zabraknie chęci do pisania i dzielenia się tym z innymi.
OdpowiedzUsuńDodaję do linków i śledzę :D Byłabym wdzięczna o poinformowaniu o nowej notce :D Jeśli będziesz miała na to czas.
Mam nadzieję wydać tą książkę w przyszłym roku, zobaczymy, co z tego będzie. Mam ten problem, że nie lubię pisać na komputerze i większość mojej twórczości - końcówka wspomnianej książki także - jest w zeszytach, pisana (koniecznie.!) czarnym długopisem. Może znajdę sobie kiedyś kogoś naiwnego, kto będzie chciał mi to wszystko przepisać ;D.
UsuńTymczasem czekam i czekam, aż moja droga Tsarine się weźmie i sprawdzi ostatni raz pierwszy rozdział CzP. O notce oczywiście poinformuję. Dziękuję bardzo za dodanie do linków.
Przepisywanie jest najgorsze xD No chyba, że znajdzie się ktoś, kto nigdy nie czytał Twojej książki i zechce ją sam przepisać. Przynajmniej nie będzie się plątał w słowach ani dodawał nowych (miałam z tym cholerny problem, kiedy próbowałam przepisać jedno ze swoich "dzieł" z zeszytu na komputer xD)
UsuńTrzymam kciuki za wydanie książki! Daj znać, jak będzie miała się pojawić na półkach w księgarniach to chętnie ją kupię ;)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo zaczyna się świetnie. Na prawdę masz talent. Ogólna idea bardzo mi się podoba. Sądzę, że można by odrobinę zmienić system. Nie żeby czytelnicy dyktowali Ci, co masz pisać, ale żebyś pytała ich o szczegóły typu wygląd postaci, miejsce akcji, a resztę wymyślała. Dzięki temu mogłoby być zabawniej, ale to tylko moja sugestia. :)
OdpowiedzUsuńI poinformuj mnie o nowej notce. C:
UsuńZapowiada się bardzo ciekawie. Fajnie napisany prolog. Podoba mi się styl pisania jaki na razie tu pokazałaś. ;)
OdpowiedzUsuńKochana!
OdpowiedzUsuńOto publicznie ogłaszam, że zaczynam nadrabiać u Ciebie zaległości! :D Po nieudanym sensie w kinie zabieram się za poprawianie sobie humoru, wchodząc na ulubione blogi. ;)
Zacznę chyba od tematyki bloga... Fantastyka to gatunek literacki, który ubóstwiam po prostu. xD A każde nowe opowiadanie jest dla mnie niezwykłe pod tym względem.
Po krótkim prologu jestem jak najbardziej zaciekawiona i zachęcona do czytania dalszej części. Niestety, dzisiaj zamierzam jeszcze skomentować kilak blogów - i nie mam na to czasu, ale z pewnością zajrzę tu jutro. :)
Podoba mi się Twój styl pisania i mam nadzieję, że powiadomisz nas o wydaniu swojej książki, a ja z chęcią polecę do księgarni po nią. ;D
Pozdrawiam i życzę dużo weny w pisaniu, @Ewela.
Ps Nie wychwyciłam żadnych błędów! ;) Ach, i dziękuję jeszcze raz za mapkę. Jest idealna! :*
Zapraszam również do siebie! :D
UsuńOj, kochana! Bardzo dziękuję za te dobre słowa i cieszę się, że będziesz dalej czytać. Sama chyba powinnam ponadrabiać parę rzeczy :).
UsuńCo do książki, to ja też po cichu liczę, że się uda. Z chęcią przeczytałabym ją w papierowej wersji.
A mapkę... sama sobie muszę także narysować :).
Ooooo... Klimaty średniowiecza, czyż nie?
OdpowiedzUsuńDobrze się składa, właśnie jestem w II sezonie "Gra o tron".
:)
Droga Vessno!
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością biorę się za czytanie rozdziałów u Ciebie. Mam nadzieję, że nie skończę za szybko z Twoim wspaniałym opowiadaniem. :D
Uwielbiam klimaty średniowiecza. Są takie inne i... pełno tam głupkowatych rycerzy. Taki żarcik. xD
Przejrzałam wszystkie zakładki i szczerze powiem, że brakuje mi takiego malutkiego słowniczka, aby powyjaśniać dokładniej niektóre sprawy. Ale to tylko moje wyobrażenie. :D
Prolog jest prześwietny. Nie umiałabym go lepiej napisać. Wyjaśnia sporo spraw, jak na początek, ale nie zdradza też wielu szczegółów. Genialne. :D
A więc pozostaje mi zaprosić Cię na mojego bloga - i post dedykowany dla Ciebie. xD Z przyjemnością dodaję do linków.
Pozdrawiam, Ewelina. :)
Hej, przeczytałem na razie sam prolog, ale zapowiada się bardzo dobrze. Jeżeli chodzi o klimat, skojarzenia z Grą o Tron chyba całkiem na miejscu.
OdpowiedzUsuńTak szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czy są na miejscu, czy nie. Nie czytałam, nie oglądałam. Ale to chyba pochwała, więc dziękuję. Życzę miłej dalszej lektury.
UsuńA jednak ślepy jestem: "demony wzmogły swoją niszczącą działalność".
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Witaj ;)
OdpowiedzUsuńProlog przypadł mi do gustu i już widzę, że to moje klimaty. ;) Dlatego od razu zabieram się za czytanie reszty rozdziałów. ;)
www.eveny-ville.blog.onet.pl
dlaczego dzwony zabiły 3 razy na godzinę czternastą a nie dwa razy ?
OdpowiedzUsuńNo właśnie, czemu? Brawo, Vess, brawo.
UsuńDziękuję za sugestię. Dopóki nie wymyślę dobrej wymówki, chyba powinnam zmienić te trzy razy. I tak właśnie zrobię.. tak, tak...
Prolog ciekawy. Jestem ciekawa reszty. Zaraz biore sie do czytania. Zapraszam do mnie. http://jestem-inna-niz-wszyscy.blog.pl/
OdpowiedzUsuńIntrygujący prolog. Zapowiada ciekawie stworzoną krainę, te demony piasku, brzmią ciekawie. Ładne, plastyczne opisy, pobudzające wyobraźnię. Podoba mi się. Być może w wolniejszej chwili uda mi się wrócić i przeczytać więcej. Mam nadzieję.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
MlodaLarwa.
wilcze-dzieje.blogspot.co.uk
Weszłam, z ciekawości i przyznaję, że ciekawie się zaczyna. W każdym razie podoba mi się twój styl - lekki, przyjemnie się czyta. Cóż, muszę zobaczyć, co będzie dalej ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Wilczyca
Znalazłam cię przez przypadek, dopiero zaczęłam czytać ale opowiadanie jest fantastyczne . zapraszam do mnie http://red-diamond.simplesite.com/419416604
OdpowiedzUsuń